Kim jesteśmy?

Jesteśmy kotami Skarpetą i Czarnym, które mają Kasię i Leszka. Ktoś przecież musi nas karmić. Jak żyjemy?

Kiedyś to były czasy…

 

Teraz jedziemy…

 

 

 

6 myśli na temat “Kim jesteśmy?”

  1. Cześć,
    wspaniałe podróże! Świetny blog 🙂
    My też chcemy wyruszyć z naszą kotką w podróż kamperem, który właśnie budujemy.
    Czy macie jakieś kompendium wiedzy odnośnie przejazdów przez granicę z krajami z poza UE?
    Może jakieś inne wskazówki odnośni kotka w podróży 🙂

    Pozdrawiam serdecznie! Może do zobaczenia na szlaku 🙂

    1. Cześć Sylwia!
      Gratuluję pomysłu i już zazdroszczę wyprawy. Nasze życie w podróży dobiegło końca po ponad roku i teraz żyjemy już tzw normalnym życiem domowym.
      Wspomnienia zostaną z nami na zawsze i codziennie wspominamy chwile w podróży. Za jakiś czas pewnie znowu ruszymy, bo bakcyla podróży połyka się na całe życie.
      Ale do rzeczy.
      Przepisów poza Europą nie znamy, gdyż nie jechaliśmy tak daleko. Zostawiamy na innym razem. W Europie musisz mieć paszport dla zwierzaka i chip. W paszporcie weterynarz musi wpisać szczepienie przeciwko wściekliźnie. Należy je zrobić miesiąc przed przekroczeniem granicy. Kilka razy sprawdzano kocie paszporty i daty szczepień. Szczepienie ważne jest rok, a wiec musieliśmy je wykonać w podróży. Wypadło to we Francji. Bez żadnych problemów zostaliśmy obsłużeni.
      W Norwegii wymagają też odrobaczenia, które trzeba wykonać na (chyba) dwa tygodnie przed wjazdem do tego kraju. My dostaliśmy tabletki jeszcze w Polsce i w odpowiednim momencie podaliśmy kotom dopisując datę w paszporcie. Informacji szukaliśmy w internecie, stron nie pamietam, było to dawno.

      Z porad. Jeden z naszych kotów przeżywał w podróży koci stres co objawiało się sikaniem poza kuwetę. Może tak być, bo życie w kamperze dla zwierzaka to duża zmiana w życiu. Po kilku wizytach u weterynarzy i sklepach z lekami dla zwierząt, znaleźliśmy preparat o nazwie Zylkene. Działa łagodnie wyciszająco i sikanie się skończyło. Są to tabletki, można je kupić w internecie i zabrać ze sobą na wszelki wypadek. Czarnuszek dostawał 1 tabletkę 75 mg 2 razy dziennie. Najważniejsze, że jest to naturalny peptyd pozyskiwany z mleka krowy karmiącej.
      Poza tym ryzyko ucieczki kota towarzyszyło nam przez całą drogę. Koty wychodziły z kampera tylko w miejscach które uznaliśmy za bezpieczne. Udawały się w dalsze wycieczki wiele razy, ale zawsze wracały. Czarnuszek zaczął nawet polować 😊
      Jeśli potrzebujesz dalszych porad i wskazówek, pisz bezpośrednio na katarzynakajak@yahoo.com

      Pozdrawiam
      Kasia

Możliwość komentowania jest wyłączona.